Klub Radnych Samorząd dla Mieszkańców

działający w Radzie Miejskiej w Mogielnicy w kadencji 2010 - 2014

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Start Zdaniem Starosty Na każdym polu widać efekty

Na każdym polu widać efekty

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 20
SłabyŚwietny 

Wywiad dla portalu grojec24.net. Wywiad przeprowadził Mateusz Adamski, redaktor naczelny portalu.

Marek Ścisłowski: Na każdym polu widać efekty


Ze starostą grójeckim Markiem Ścisłowskim o półmetku kadencji, planach na przyszłość i aktualnych problemach, rozmawia Mateusz Adamski.

W listopadzie minęła połowa obecnej kadencji władz powiatu, i tym samym Pana na stanowisku starosty. Przejmowaliście powiat w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Co mimo tego udało się zrobić, co zalicza Pan do największych sukcesów w tym okresie?
Marek Ścisłowski, starosta Powiatu Grójeckiego: Tak jak pan wspomniał, powiat przejęliśmy w bardzo trudnej sytuacji. Jego zadłużenie sięgało  40 mln zł. Do tego doszły problemy w służbie zdrowia, oświacie,  praktycznie we wszystkich dziedzinach działalności powiatu.
Z tych dwóch lat współpracy z zarządem i radą, mimo różnych konfliktów zwłaszcza na tle politycznym, jestem bardzo zadowolony.
Przede wszystkim udało się zmniejszyć zadłużenie. Mimo  trudnej sytuacji przez  dwa lata powiat nie zaciągał żadnych zobowiązań finansowych. Udało się ustabilizować sytuację w szpitalu w Grójcu. Nie lepiej było w SPZOZ w Nowym Mieście – w tej chwili i tam sytuacja została unormowana. Udało się zrealizować sporo zadań inwestycyjnych na drogach, m.in. w Konarach (gmina Warka), Błędowie (droga Huta Błędowska – Błędów) czy drogę Nowe Miasto – Ulów. Mimo ogromnych problemów udało się dokończyć rewitalizację Centrum Edukacyjno - Muzealnego w Warce oraz zakończono projekt rozbudowy izby przyjęć w SP ZOZ w Nowym Mieście nad Pilicą
Uporządkowaliśmy sprawy w oświacie. Mogę powiedzieć, że na każdym polu widać pozytywne efekty.
Nie udało się natomiast pozyskać środków z Urzędu Marszałkowskiego na realizację remontów dróg powiatowych. W tym roku mamy problem z pozyskaniem dofinansowania na drogę Zbrosza Duża – Jasieniec. Nie wynika to z niechęci starostwa do realizacji tego zadania. Informacje, że zarząd nie chciał realizować tej inwestycji są dla nas krzywdzące i kłamliwe.

A czego oprócz wspomnianej inwestycji w Jasieńcu nie udało się zrealizować albo z czego nie jest Pan zadowolony?
Nie wszystko udało się zrealizować w takiej formie, jak to sobie planowaliśmy. Niestety,  przez te dwa lata systematycznie pojawiały się nowe problemy, o których nie widzieliśmy, przejmując władzę w powiecie.
Podam przykład, w trakcie kontroli z Urzędu Kontroli Skarbowej ustalono, że powiat zawyżając subwencję oświatową w latach 2010-2013 pobrał bezprawnie 3,2 mln zł. Na chwilę obecną otrzymaliśmy decyzję, że musimy zwrócić 1,2 mln zł. Pierwszą ratę w wysokości 404 tys zł spłaciliśmy już w listopadzie ubiegłego roku. Dwie pozostałe raty musimy spłacić  w czerwcu 2017 i 2018 roku . Czekamy na kolejne rozstrzygnięcia Ministerstwa Finansów.
To samo było z inwestycją w szpitalu w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie w wyniku kontroli na koniec 2015 roku okazało się, że musimy zwrócić 570 tys. zł za nieprawidłowo prowadzoną rozbudowę izby przyjęć.
Nie można też zapominać o „rozgrzebanej” inwestycji Centrum Muzealno-Edukacyjnego w Warce. 2 stycznia 2015 roku, tuż po objęciu władzy, musiałem podjąć decyzję o zapłacie faktury 770 tys. zł wystawionej przez wykonawcę, która powinna być zapłacona w 2014 roku. Gdybyśmy tego nie zrobili, to groziłaby nam konieczność zwrotu całej wielomilionowej dotacji.
To wszystko powoduje, że nie można nic zaplanować, bo nie wiemy, co nas jeszcze może spotkać.

Mówi Pan, że ciężko coś zaplanować, ponieważ cały czas wychodzą sprawy z poprzednich kadencji, ale chciałbym się zapytać, jakie są priorytety władz powiatu na pozostałą część kadencji?
Naszym priorytetem są przede wszystkim drogi. Przez  najbliższe dwa lata chcemy wygospodarować znaczne środki na remonty dróg.  Zamierzamy przy tym korzystać  ze środków od Wojewody Mazowieckiego. Mam nadzieję, że  uda się wreszcie nawiązać współpracę z Urzędem Marszałkowskim. Oczywiście liczę też na gminy, z którymi na zasadzie partnerskiej współpracy chcemy remontować odcinki dróg będące w najgorszym stanie.

Uchwalony niedawno budżet powiatu grójeckiego na 2017 rok zakłada nadwyżkę, ale jednocześnie w uchwale zapisano przejściowy deficyt. Mógłby Pan powiedzieć więcej na ten temat?
Kwota ponad 3 mln zł to stała kwota w budżecie, którą musimy zabezpieczyć na wykup obligacji i spłatę pozostałych kredytów. Nie jest to nadwyżka budżetowa.

Czytając lokalną prasę, także nasz portal, można odnieść wrażenie, że sprawy samorządowe w powiecie zdominował temat pańskiego konfliktu z byłym wicestarostą Maciejem Dobrzyńskim. Na początku kadencji to Państwa kluby, tj. PiS i Nasze Czasy, stanowiły koalicję rządzącą powiatem. Później doszło do rozłamu i dwóch przewrotów personalnych w radzie. Jakie są przyczyny tego konfliktu i czy widzi Pan szanse na jego zakończenie?
Dla mnie przyczyną tego konfliktu jest nieznajomość problemów samorządu przez pana Dobrzyńskiego. Na początku kadencji liczyliśmy na współpracę. Robiliśmy wszystko, żeby się ona układała. Mimo rozbieżności co do sposobu naprawy powiatu, próbowaliśmy nawiązać porozumienie i utrzymać ten układ, który był targany różnymi wstrząsami. Ja osobiście liczyłem na doświadczenie Dobrzyńskiego. Jego postawa rozczarowała nas wszystkich. Niestety, pan Dobrzyński nie rozumie, że nie można przenosić swoich pomysłów związanych z funkcjonowaniem firmy na sprawy samorządowe. Te sprawy rozwiązuje się przecież zupełnie inaczej.

No właśnie, konflikt Pana klubu z klubami opozycyjnymi trwa w najlepsze. Chciałbym jednak przekornie zapytać, co ceni Pan u radnych opozycyjnych?
Myślę, że w powiecie za dużo jest polityki. Nikogo nie przekreślam, nikogo nie szereguję. Opozycję traktuję jako jeden klub, w którym są normalnie i racjonalnie myślący ludzie. Są jednak inspirowani, mają lidera, który próbuje narzucać im formy działania niespotykane w samorządzie. Takie destrukcyjne działania uniemożliwiają konstruktywny dialog.
Proszę pamiętać, że klub "Powiat Sprawny i Przyjazny" do niedawna sprawował władzę w powiecie, a fakty mówią same za siebie, że w tym czasie nie było dobrze z gospodarnością. Dlatego radni tego klubu powinni dać sobie na wstrzymanie i pozwolić nam działać. Natomiast od początku kadencji jesteśmy atakowani. Nie mamy nawet szansy podjęcia działań naprawczych.
Pierwszym przykładem  jest szpital w Grójcu. W prasie przedstawiane są informacje o kolejnym zadłużaniu. Tymczasem Powiatowe Centrum Medyczne otrzymało od nas poręczenie kredytu, dzięki któremu spłaciło zobowiązania m.in. wobec tzw. para-banków. Zobowiązania wobec wierzycieli zostały więc przeniesione do banku, ale zadłużenie nie wzrosło.
Powiem więcej, z bilansu na koniec listopada przedstawionego przez prezes PCM wynika, że działalność szpitala zamknęła się zyskiem w wysokości blisko 270 tys. zł.
Uratowaliśmy ten szpital, teraz trwa jego rekonwalescencja. To wymaga jednak czasu.  

Główną bolączką powiatu wydaje się być właśnie służba zdrowia. Od dłuższego czasu mówi się o problemach finansowych szpitala w Grójcu. Niedawno pojawiły się informacje o trudnej sytuacji lecznicy w Nowym Mieście nad Pilicą. Z czego Pańskim zdaniem wynikają te problemy, i czy jako zarząd macie na nie jakąś receptę?
Recepta to pieniądze. Nasze szpitale nie są wyjątkiem w skali kraju. W każdym powiecie sytuacja wygląda podobnie: placówki służby zdrowia są zadłużone. Utrzymanie dwóch szpitali to ogromny wysiłek finansowy dla powiatu, który ma zbyt małe dochody.
Działania, które podejmujemy mają na celu ograniczenie zbędnych kosztów funkcjonowania szpitali, bo to ma duże  znaczenie. Te działania, które zostały podjęte w PCM w Grójcu świadczą o tym, że szpital zaczął się bilansować. Oczywiście są grupy z tego niezadowolone, ale wiadomo, że przy zmianach zawsze ktoś taki się pojawi.
Generalnie szpitale w Polsce są niedofinansowane. Kontrakty podpisywane z Narodowym Funduszem Zdrowia są zbyt niskie. Mam nadzieję, że po zmianach w lipcu, kiedy mówi się o innych zasadach finansowania szpitali sytuacja ta się poprawi. Ale czy tak będzie? Nie jestem w stanie teraz powiedzieć.

A może po prostu starostwa nie stać na utrzymywanie dwóch szpitali, tak jak np. kogoś zarabiającego 1500 zł nie stać na to, by utrzymywać wielki dom? Może należałoby się zastanowić przynajmniej nad częściową prywatyzacją którejś z lecznic?
Na początku szukaliśmy rozwiązania, które zmniejszyłoby koszty działania obu szpitali.  Rozmawialiśmy z operatorem zewnętrznym, ale tylko do czasu, kiedy  okazało się, że chce on przejąć szpitale w całości i samemu nimi zarządzać. My się na takie rozwiązanie nie godziliśmy, i podjęliśmy się trudu, aby wyprowadzić szpitale z trudnej sytuacji finansowej własnymi siłami.
W najbliższym czasie okaże się, jak będzie wyglądała sytuacja szpitala w Nowym Mieście nad Pilicą. Na tamtejszym lotnisku działania zaczyna prowadzić wojsko.  Być może szpital zostanie wsparty przez armię, bo przy takiej jednostce istnienie szpitala jest wręcz niezbędne. Jednak jeszcze za wcześnie, żeby rozmawiać o konkretnych rozwiązaniach.

Mówił Pan o problemach z inwestycją w Warce, jak obecnie wygląda ta sprawa?
Na chwilę obecną inwestycja została zamknięta i rozliczona. Urząd Marszałkowski odebrał dokumentację. Przejęliśmy nowy budynek i my go utrzymujemy.

Pod koniec ubiegłego roku gazeta „Nasze Czasy” pisała o sprawie przeniesienia liceum w Warce do Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych.
Nie wiem skąd wzięły się informacje, że w ogóle mamy taki pomysł. Byłem wielokrotnie na spotkaniach w Warce. Rozmawiałem z nauczycielami i rodzicami uczniów.
Informowałem ich, że w takiej formie jak obecnie trudno jest utrzymać dwie placówki w Warce, skoro nabór jest tak naprawdę do jednej szkoły. Mówiłem też o tym, że szkoda wydawać pieniądze na utrzymanie obiektów zamiast przeznaczać je chociażby na podnoszenie poziomu kształcenia.
Cały problem bierze się z braku naboru do szkoły. Jedną z jego przyczyn jest niż demograficzny, ale są też inne czynniki. Na ostatnim spotkaniu powiedziałem nauczycielom, że to też od nich zależy, jak zachęcą uczniów gimnazjów z terenu gminy Warka , żeby skorzystali z oferty edukacyjnej ich placówek.  Zapewniam, że bez zgody  rodziców i nauczycieli nie podejmę żadnych działań. Zadaniem „Naszych Czasów” jest sianie zamętu. I tylko to im naprawdę dobrze wychodzi.

Przed nami reforma oświaty. Czy są już decyzje odnośnie szkół ponadgimnazjalnych na terenie Powiatu Grójeckiego? Czy macie pomysł na zagospodarowanie nauczycieli z gimnazjów, które zostaną wygaszone?
Reforma dotyczy przede wszystkim gmin, które muszą przeprowadzić likwidację gimnazjów. W tej chwili jesteśmy na etapie opracowywania sieci szkół. Jeśli chodzi o powiat grójecki to tutaj żadnych zmian  nie przewidujemy. Natomiast zapewnienie miejsc pracy dla nauczycieli to jest jeszcze sprawa do dyskusji. Nie zakładamy redukcji zatrudnienia.

Z pewnością niemiłym zaskoczeniem dla Pana było odrzucenie przez urzędników wojewody wniosku o dofinansowanie remontu drogi do Zbroszy Dużej. Co w tej chwili może Pan zrobić, by jednak znalazły się pieniądze na tę inwestycję?
Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że to nie była nasza niechęć do tej inwestycji, bo nie po to wykonaliśmy całą dokumentację i pisaliśmy wnioski, żeby sobie później tę sprawę odpuścić.  Nie jest to na pewno wina powiatu. Ministerstwo Infrastruktury wprowadziło nowe wytyczne do sporządzania wniosków o dofinansowanie. Wykonując tak obszerną dokumentację, nie byliśmy w stanie w ciągu miesiąca ich zaktualizować.
Natomiast cały czas szukamy środków, żeby mimo wszystko tę drogę wyremontować,  jestem umówiony na spotkanie z Wojewodą Mazowieckim. W tej sprawie nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja. Przedstawianie nieprawdziwych teorii  z pewnością nie pomoże w rozwiązaniu problemu. Ja jednak jestem dobrej myśli.

Od ponad roku Pana zastępcą jest Dariusz Piątkowski, który wcześniej nie omieszkał ostro krytykować Pana i Państwa klubu radnych PiS. Powiedzmy sobie szczerze, że chcąc uzyskać większość w radzie, nie miał Pan wtedy wielkiego wyboru i musiał Pan go nominować. Dziś może Pan powiedzieć, że wyznaczenie pana Piątkowskiego na stanowisko wicestarosty wyszło Panu na dobre?
Zdecydowanie tak. Pan Piątkowski nie pracował wcześniej w samorządzie. Funkcja radnego jest czymś innym niż wykonywanie zadań wicestarosty.
Oceniam pana Piątkowskiego pozytywnie, ponieważ jest człowiekiem bezpośrednim. Są problemy, których rozwiązanie widzimy inaczej, ale zawsze siadamy i rozmawiamy. Brakowało mi tego u jego poprzednika, pana Dobrzyńskiego.

Chyba w głowie każdego samorządowca powoli pojawia się myśl o kolejnych wyborach. Czy mogąc wybierać, wolałby Pan zostać starostą na kolejne cztery lata czy burmistrzem Mogielnicy?
Decyzji w tej sprawie jeszcze nie podjąłem. Na pewno większe możliwości działania są w gminach, gdzie są większe środki i można się wykazać jeśli chodzi o inwestycje. Na szczeblu powiatowym takich możliwości nie ma.

Mamy początek nowego roku. Czego by sobie Pan w nim życzył jako starosta?
Spokoju i wyrozumiałości zwłaszcza ze strony opozycji. Radni opozycji powinni zrozumieć, że nie jestem od tego, aby z nimi toczyć wojny, ale żeby wykorzystywać ich pomysły, i żeby służy one całemu powiatowi.  Nie dziwi mnie postawa Dobrzyńskiego, który przegrał swoją szansę, a po wyroku skazującym być może na dłużej pożegna się z działalnością w samorządzie. Dziwi mnie natomiast bardzo postawa radnego Janusza Karbowiaka, który w poprzedniej kadencji był przecież Przewodniczącym Rady Powiatu. Wtedy wydawało mu się , że wszystko jest dobrze. Nie widział niegospodarności na każdym kroku, nie widział zadłużających się w ogromnym tempie szpitali, nie widział wyłudzanych subwencji oświatowych. Dziś we wszystkich działaniach widzi nieprawidłowości. Szkoda, że nie widzi tego, że jego suflerami są osoby mające problemy z prawem (liderzy Naszych Czasów). Chciałbym, żeby radnym Prawa i Sprawiedliwości, którym zaufało społeczeństwo, dano szansę spokojnej pracy, której efekty zostaną ocenione  przy urnach wyborczych. Ja osobiście liczę na współpracę z pozostałymi radnymi  z klubu „Powiat Sprawny i Przyjazny”. Chciałbym być po prostu sprawiedliwie oceniany za to co robię.

Rozmawiał Mateusz Adamski, redaktor naczelny Grojec24.net


 

Szukaj

Czytających

Naszą witrynę przegląda teraz 29 gości 

Statystyki

Użytkowników : 1
Artykułów : 297
Odsłon : 499300

Co to było?

W czym uczestniczyli Radni w dniu 28-10-2011 ?